|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Terror produktywności
Ludzie, którzy zupełnie bez zażenowania potrafią zadeklarować, że dzięki metodzie Get Things Done podnieśli swoją produktywność zasługują na równie specjalne miejsce w piekle, co dziennikarze sportowi. I dziennikarze prasy lokalnej. DefinicjeCzym jest cała ideologia Get Things Done: jest rewolucyjnym odkryciem, jakoby praca polegała na wykonywaniu różnych czynności w określonej kolejności. Niech mnie piekło pochłonie, jeśli kłamię. Czym jest produktywność? Rozważmy scenkę rodzajową: do sklepu mięsnego przychodzi klient, prosi o 20 dkg krakowskiej suchej. Ekspedient podchodzi do haka, zdejmuje kiełbasę, odkrawa kawałek na oko, kładzie na wadze, wychodzi 21 deko z groszami, pyta, czy może być, klient mówi, że a i owszem. Ekspedient pakuje krakowską suchą, nabija rachunek na kasie, przyjmuje pieniądze, wydaje resztę, życzy klientowi miłego dnia. Wiecie co się stało? Tak! Brawo! Ekspedient był produktywny, choć nawet tego nie zauważył!
Optymalizacja, głupczeTrochę się boję, że za całym ruchem produktywistów stoi hasło: ważniejsze od zrobienia rzeczy jak należy jest ich zrobienie. Oczywiście w takim podejściu tkwi ogromne zło - ludzie, którzy robią rzeczy, bo należy je zrobić, a nie dlatego, że się na nich znają są przyczyną wielu problemów i paskudnie często prowadzą do obsunięć i przesunięć terminów i zwiększonych kosztów. Produktywiści oczywiście będą oponować: że jak to, przecież dzięki GTD są w stanie zaplanować działania i określić czas na ich wykonanie. Panie, miej ich w swojej opiece, bo nie wiedzą, co czynią. Nic tak dobrze nie robi na zdolność planowania jak praktyka i zluzowanie pośladów. Praktyki w określaniu co, jak i na kiedy nie zdobędzie się będąc przekonanym, że można mieć pełną kontrolę nad tym, co się robi. I ten brak pokory, ukrywany pod smętnym pieprzeniem, że zerknęło się do jakiegoś poradnika i zrozumiało, gdzie i jakie popełnia się błędy - jest porażający. FrilanserkaGdzie można znaleźć produktywistów? Wszędzie tam, gdzie tak właściwie nie ma wiele pracy i trzeba ją organizować samemu. A więc przede wszystkim u twórców internetowych treści na blogaski i do serwisów oraz rozmaitych MLM-owców. W przyzwoitej i uczciwej pracy, nawet jeśli jest to praca freelancera, wymóg rzetelności (a więc np. zrobienia właściwego riserczu), wykonania pracy jak należy w dosyć naturalny sposób będzie zmuszał do zrobienia każdej rzeczy tak, żeby samemu przed sobą nie było wstyd. Niestety - nie wszędzie poczucie wstydu istnieje, stąd też różni specjaliści od przeklejania treści z zagranicznych serwisów czy od namawiania do nowatorskiego biznesu marketingu sieciowego muszą szukać czegoś, co wypełni im tę wielką pustkę. Słowo na niedzielęProduktywizm jest przejawem tej samej choroby, która objawia się deklaracją "stosujemy indywidualne podejście do każdego klienta". Za taką deklaracją stoi brak doświadczenia, brak procedur, brak rutyny. Produktywizm jest niebezpieczny - daje złudne poczucie kontroli nad tym, co się robi. I, czego jestem pewien, zabija całą radość z pracy. piątek, 11 czerwca 2010, eli.wurman
TrackBack
Komentarze
inz.mruwnica
2010/06/11 10:37:25
To mi przypomina mój "fleizm", tyle, że a) wymyśliłem go, żeby walczyć z prokrastynacją b) okazał się nieskuteczny c) istotnym elementem było to, że po zrobieniu "byle jak" ma się już bazę do poprawiania i zrobienia jak należy.
2010/06/11 10:42:16
Skoro uważasz, że wszystko należy robić tak, jak należy, to jeszcze usuń osobliwy znaczek:
"że się na nich znają" - między "znaj" a "ą". 2010/06/11 10:43:44
No proszę, a ja chciałem przypomnieć fleizm właśnie. Czemu nieskuteczny? Ja widzę zalety.
2010/06/11 10:44:42
No ale jak coś źle policzysz, to nie zostawiasz tego i mówisz: a, jakoś to będzie - tylko liczysz raz jeszcze, rajt? Podczas kiedy w produktywizmie nie ma miejsca na refleksję - jest kult przeprowadzenia działania od początku do końca.
2010/06/11 14:01:46
@nandas
Ale wypierdalaj ze spamem, co? Jak nie masz nic do napisania to, eee-yyy, nie pisz nic. 2010/11/28 07:49:04
Notka już pół roku stara, więc flejmu nie budjet, ale co to ma wspólnego z GTD. Ja jestem fanem GTD, ale tam chodzi raczej o przypadek "do sklepu wchodzi nagle 10 bab, każda chce Krakowską i każda pitoli, że już nigdy tutaj nie kupi, bo chujowo długa kolejka". GTD pomaga wtedy sprzedawcy się opanować i nie zastrzelić tych bab.
|